Ostatnio Zaktualizowany:

“Co w dokumencie piszczy? #1” – Twórcze podsumowanie czerwca

Kategorie Co w dokumencie piszczy?

     Uwielbiam tworzyć, naprawdę. W większości przypadków mam głowę pełną pomysłów, które czasem nie dają mi spać, zanim ich nie zapiszę. Łączę je z innymi drobnostkami, zyskując w ten sposób sieć przyczynowo-skutkową i nadając jeszcze więcej sensu moim tekstom. Gdy wpadłam na pomysł comiesięcznego podsumowania, niedługo po założeniu tego bloga, miałam wielkie nadzieje. Oczekiwałam, że będzie to moją ciągłą motywacją. Pragnęłam, aby każdy dzień był wypełniony chęciami, spełnionymi obietnicami… i takie tam. Wyszło nieco inaczej i szczerze mówiąc jestem trochę przerażona tym, jak mało produktywny był mój czerwiec pod względem pisania.

Plusy, minusy i miesiąc narzekań…

     Mój czerwiec zdecydowanie mogę określić jako miesiąc pisarskiej depresji. Najpierw było super: miałam genialny pomysł na opowiadanie, które zaczęłam pisać niemal od razu. Postanowiłam nawet dołączyć do wyzwania, gdzie przez cały miesiąc codziennie będę pisać po rozdziale wspomnianego wyżej tworu. Muszę jednak przyznać, że miałam za duże oczekiwania. Pierwsze trzy dni minęły dobrze, aż do chwili, gdy ostatnią kropkę rozdziału postawiłam nieco przed północą. Następnego dnia jednak byłam już tym wszystkim strasznie zmęczona. Kocham pisać, naprawdę, ale zmuszanie się do tego wyszło mi bokiem. No i jak skończyło się to ostatecznie?

     Ano tak, że od tamtego dnia nie napisałam ani słowa.

     Możecie pomyśleć, iż przestałam uwielbiać tę historię, że straciłam ten hype. Jest to jednak wierutne kłamstwo, ponieważ wciąż zajmuje ona masę miejsca w moim serduszku, czekając niecierpliwie na to, aż wreszcie wezmę się w garść i wrócę do pisania. Wiem, co chcę napisać, widzę wszystkie sceny oczami wyobraźni, jednak po prostu nie potrafię się za to zabrać.

Gdzie w tym wszystkim są liczby?

     Paplanie, paplaniem, ale w tym wpisie brakuje konkretów. No więc przygotujcie sobie coś mocnego do picia i się tym ze mną podzielcie, bo chyba nie będę w stanie publicznie przyznać się do takiego nikłego postępu na trzeźwo. Podsumowanie będzie obejmowało teksty oraz liczbę słów, a potem ładnie wszystko dodam.

  • Roleplaye: 1777 słów
  • Edycja pierwszego rozdziału książki: 1463 słowa
  • ,,Kroniki Szczęśliwej Rodzinki”: 10.404 słowa

…czyli wychodzi na to, że w czerwcu napisałam łącznie 13.865 słów.

     W taki oto sposób zamykam miesiąc, a resztę dni od ukończenia tego wpisu (niespełna tydzień do rozpoczęcia lipca) zmarnuję na czytaniu i zajmowaniu się blogiem, dając pisaniu odpocząć.

     Psst! Słyszeliście o tym, że blog na swój profil na Instagramie? Jeśli nie, to odwiedźcie czarnokreatywnego, gdzie udaję fotografa i wrzucam zdjęcia książek. Ponadto będzie mi milutko, jeśli zostawicie lajka na Facebookowej stronce czarnonakreatywnym — tam dowiecie się, co planuję oraz jakie wpisy pojawią się tu w lipcu.

     Trzymajcie się, milutkich wakacji i do napisania po moim powrocie!

Osiemnastoletnia mieszkanka małego miasteczka w Danii. Pisarka amatorka, goniąca swoje marzenia. Śmieszek, uwielbiający w wolnym czasie oglądać kreskówki.

21 myśli nad ““Co w dokumencie piszczy? #1” – Twórcze podsumowanie czerwca

    1. Dziękuje za komentarz, który nijak ma się do treści wpisu. Akapity są: WordPress musiał coś schrzanić, nie pokazując ich wcześniej, niemniej jednak obecnie są na swoim miejscu 🙂

  1. Nie przejmuj się brakiem motywacji. Ja dwa lata temu miałam wielką ochotę napisać własne opowiadanie i skończyło się na tym, że nadal go nie skończyłam. A wenę niestety mam dość rzadko.. Jednak wiem, że na siłę też nic nie napiszę.

    1. Kurczę ja często też tak mam, że pomysł męczy mnie przez długi czas, jednak ostatecznie nie przenoszę go na papier. Gdybym tylko wzięła się za siebie, zapewne skończyłabym wszystkie opowiadania, na które mam pomysł, a tak to niesamowicie się ograniczam. Mam jednak nadzieję, iż z czasem chęci oraz zaangażowanie wrócą, bo niektórych historii aż mi szkoda! U mnie natomiast niestety działa pisanie na siłę: wczoraj na przykład udało mi się w ten sposób skończyć rozdział, który męczyłam od dwóch tygodni. Wystarczyło, że zmusiłam się do godzinnego stukania w klawiaturę.

    1. Dziękuje. Chociaż – według mnie – przyznanie się do braku motywacji to dopiero połowa sukcesu, bo mało kiedy próbowałam ją przywołać. Ale ale: od czegoś jest w końcu kolejny miesiąc!

    1. W takim razie powodzenia! Wierzę, że Twoja wena niedługo się pojawi, tak samo, jak inspiracja!

  2. Bywa i tak, że chce się coś napisać, ale w danej chwili nie potrafi się tego ująć w slowa. Na pewno w odpowiednim momencie dasz radę kontynuować :3
    W sumie to podziwiam zacięcie, bo u mnie z pisaniem bywało różnie, pierwszy rozdział potrafiłam napisać ale dalej już mi nie szło xD.
    W komentarzu pytalas się o to jak dodać przycisk obserwowania.
    Jeszcze nie obczailam WordPress więc nwm czy masz jakieś powiadomienie,że odpowiedzialam, ale jak coś to napisałam pod Twoim komentarzem jak to zrobiłam :p
    Pozdrawiam i zapraszam
    nasurka.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.